Czy pieniądze się mnie trzymają?

Co to znaczy, że pieniądze się jednych osób trzymają a innych nie?

Pieniadze. Jedni mają kasę a inni wciąż są bez forsy. Ale dlaczego tak jest ?

Faktycznie jakbym się tak rozejrzała w rodzinie lub wśród znajomych czy przyjaciół to można stwierdzić, że jest to fakt ponad wszelką wątpliwość.

Czy to jest tylko kwestia wychowania, czy może jest to nasz prywatny stosunek, może bunt wobec pieniędzy? Może jakiś rodzaj lenistwa poznania praktycznej ekonomii?

Co za paradoks. Z jednej strony chcemy mieć pieniądze, ale z drugiej nie dbamy o nie za bardzo.

Czy pieniądze się mnie tzrymają?

Na imieninach i weselach unika się tego tematu jak ognia. Nikt nie mówi ile zarabia, oprócz narzekania, że zawsze za mało. Temat pieniędzy elektryzuje środowiska domowe, religijne i polityczne.

Pamiętam jak z moim ex zawsze było jakieś dziwne spięcie w domu gdy zaczynaliśmy rozmowę na temat pieniędzy.

Tu na wyspie w ogłoszeniu o pracę jest podana stawka za godzinę i nie ma żadnych tajemnic, niedomówień czy nieścisłości.

Mama. Czy pieniądze się mnie trzymają?

Wcześniej we wpisach wspominałam Ci, że moja mama zabierała mnie w dniu wypłaty na totalne zakupowe szaleństwo i ten dzień był absolutnie wyjątkowy. Ale to był jeden dzień który potrafił zaważyć później na resztę miesiąca.

Tata. Czy pieniądze się mnie trzymają?

Nie wychowywałam się z moim ojcem, ale mieliśmy i mamy ze sobą dobry kontakt.

On był marynarzem i fotografem co mi zawsze imponowało, bo przywoził masę zdjęć z miejsc gdzie turysta normalnie nie zaglądał. Jestem mu bardzo wdzięczna za masę pieknych zdjęć z dzieciństwa, które sklejają częściowo moje wspomnienia.

To były lata ’80. Lata radzieckich Zenitów i Smien a mój tato biegał z najnowszym Nikonem o jakim w PRL się nie śniło, z torbą wypchaną kolorowymi kliszami Kodaka.

Mam taki jego obraz w pamięci z kamiennej góry w Gdyni pochylonego z aparatem i olbrzymim obiektywem z jednym uśmiechniętym okiem nie zajętym przez kamerę.

Zabierał mnie często na lody i colę i zawsze dawał odjazdowe kieszonkowe.

Napisałam ostatnio do niego w dniu ojca i wpadłam na pomysł, żeby zapytać jak to wyglądało z finansami u niego ponieważ nie wychowywaliśmy się razem i nie znam go pod kątem zarządzania pieniędzmi. Czy umie oszczędzać lub inwestować?

I odpowiedział, że nigdy nie oszczędzał, zawsze miał pieniądze a jak trzeba było coś więcej wykombinować to zawsze wykombinował. I to jest cały mój ojciec. To nawet do niego pasuje jak tak teraz myślę. Nigdy nie oszczędzał, ale zawsze inwestował w sprzęt fotograficzny.

Czy myślisz, że to jest dobra inwestycja?

Pamiętam jak rozmawialiśmy dobrych kilka lat temu, że nikt już nie wywołuje papierowych zdjęć. Aparaty cyfrowe zapamiętują giga ilości zdjęć a najnowsze smartfony zastępują wiszące na szyjach duże, ciężkie aparaty fotograficzne.

Teraz mój tato wciąż jest zafascynowany swoją pasją i robi przecudne ujęcia Jastrzębiej Góry ze swojego drona.

Teraz mogę ze 100% pewnością stwierdzić, że od rodziców nie otrzymałam w „genach” smykałki do zarządzania pieniędzmi.

Czy pieniądze się mnie trzymają?

Co absolutnie nie umniejsza jakości mojego wychowania. Po prostu czyni je troszeczkę mniej kompletnym. Trochę późno, ale muszę się tego nauczyć sama. Nie muszę. Chcę.

Moją wymówką; jak sobie teraz o tym myślę było właśnie to, że nie zostałam wychowana i nauczona oszczędzania czy inwestowania pieniędzy.

W liceum pamiętam podstawy przedsiębiorczości, ale nie miały nic wspólnego z praktyczną wiedzą, która przydałaby się do świadomego zarządzania portfelem czy prostym domowym budżetem, który przydałby się każdemu studentowi albo nowotworzącej się rodzinie. Nikt mi nigdy nie powiedział, jakie to jest bardzo ważne! A może powiedział, ale ja nigdy nie uważałam tego za ważne?

Dzisiaj wiem, że odpowiedzialność leży tylko i wyłącznie po mojej stronie.

I mogłabym się poużalać jak do tej pory, że nie umiem, że nie wiem jak, że to jest skomplikowane, pracochłonne, nudne a tak w ogóle to nie mam czasu.

Wyzwanie skłoniło mnie do dojrzałego stawienia czoła samej sobie. Ja kontra ja. Walka z najtrudniejszym przeciwnikiem.

Otóż muszę to jasno stwierdzić, że analiza finansowa obnaża więcej niż sama przed sobą chciałabym przyznać.

Obnaża wszystkie słabości czarno na białym. Każdy paragon, rachunek, przelew na ebay’u zdaje się bez litości pokazywać słabości charakteru.

Tu trzeba usiąść nie tylko z kartką i ołówkiem ale z dokładnym EKG, prześwietleniem serca i umysłu. Wszystkie te zakupy, perfumy, żeby poprawić sobie nastrój, kawy i desery żeby zapchać samotny dzień, buty żeby nagrodzić siebie za ciężką pracę, biżuterię w prezencie zwrotnym bo nie wypada kupić byle czego przyjaciółce na urodziny. Najnowsze gadżety kupowane dzieciakom, żeby ich uszczęśliwić, zrekompensować to czego może myśmy nie mieli, albo brak wspólnego czasu. Tradycyjne święta chyba najbardziej obnażają nasze zobowiązanie kupowania i obdarowywania się nie byle jakimi prezentami. Czy czas, którym możemy się nawzajem obdarować nie jest największą wartością? Poświęcenie prawdziwej uwagi, rozmowa, spacer, zrobienie razem naleśników. Proste bycie razem. A skoro pojawiło się hasło „naleśniki” to – musi się pojawić Klaudia i Dawid.

dzieci – czy pieniądze się nas trzymają?

Oboje od małego mieli zawsze takie same kieszonkowe, tak więc dysponowali taką samą kwotą a jednak Dawid zawsze oszczędzał( jak jego tata) a Klaudia wydawała pieniądze od razu (tak jak jej mama czyli ja). Oboje wychowani w takich samych warunkach a jednak dwa różne podejścia do oszczędzania czy wydawania pieniędzy. Pamiętam jak Dawid zbierał każdy grosz, żeby kupić sobie nowe Playstation i nie wydał ani złotówki zanim nie uzbierał całości a  Klaudia leciała od razu do sklepu, po czym wracała do domu szczęśliwa z siatką słodyczy, nowych pisaków, notesików i naklejek.

Od czego takie podejście zależy i czy DNA ma coś z tym wspólnego?

Niektórzy od urodzenia są zadowoleni, bo dostali gen wpływający na wytwarzanie przez mózg odpowiedniej ilości dopaminy – substancji odpowiedzialnej za dobre samopoczucie. Inni, nie tak hojnie obdarzeni przez naturę, mają nieco pod górkę.
Inteligencja jest wynikiem wpływu wielu genów i ich wzajemnego współdziałania, ale ogromne znaczenie ma także troska o indywidualny rozwój” pisze dr Anna Jaworska 

Skoro w DNA zapisana jest biologiczna struktura człowieka taka jak na przykład unikalny wygląd i kolor naszych oczu oraz zmiksowana od pokoleń, dziedziczona osobowość oraz temperament to być może inteligencja finansowa jest jedną z takich cech?

 Dlaczego tak trudno usiąść do tematu pieniędzy?

Czy pieniądze się mnie tzymają?

Bo zobaczymy czarno na białym na wszystkich rachunkach z kont bankowych i kart kredytowych nasze słabości, dzikie namiętności i niemądrości. Wszystkie zbyt emocjonalne decyzje, bezsensowne zakupy pod wpływem chwili, które o zachodzie słońca tracą urok pierwszego wrażenia “muszę to mieć”. Czar momentu zakochania pryska, znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i naszym oczom ukazuje się szara rzeczywistość produktu. Bez motylków w brzuszku, za to z kolejnym niewielkim/wielkim minusikiem na naszym konciku. I tak ziarenko do ziarenka. Im wiekszy minus tym mniej nam zależy i tym bardziej machamy ręką na kolejny wydatek. Prosty efekt kuli śnieżnej i lawina przysypuje nas do utraty tchu. Najgorsze, że w im większej czarnej dziurze jesteśmy, tym trudniej się wygrzebać. Smutek, złość na siebie, rozczarowanie, gniew na system czy pracę tylko zagrzebuje nas jeszcze głębiej. Kiedyś sama tak to odczuwałam.

Zamiatałam pod dywan jakieś swoje nieudane decyzje i ruchy finansowe tylko po to żeby nie ruszyć ich TERAZ.

A POTEM okazywało się zawsze gorzej, dłużej, wstydliwiej i zawsze drożej. Zwlekanie to jest do bani interes. Ale o zwlekaniu, mojej mentalnej ułomności napiszę innym razem.

Wracając do przyglądania się czy pieniadze się mnie trzymają.

dlaczego jednych się pieniądze się trzymają a innych nie.

Podsumowanie I

Muszę Ci się przyznać, że pieniądze się mnie nigdy nie trzymały. I tak zupełnie szczerze przed samą sobą przyznaję, że nigdy nie dbałam o to żeby się mnie trzymały. Parę dni temu pod jednym komentarzem na blogu czytelniczka napisała: “Super przydatny wpis, zawsze powtarzam, że mnie się kasa nie trzyma, a tu tyle fajnych rad”. A ja bez zastanowienia, zgodnie z prawdą odpisałam: “Ja zawsze też tak myślałam, ale okazuje się, że pieniadze potrzebują po prostu dobrej organizacji”.

I tak jak to napisałam, to zdałam sobie sprawę, że oprócz skomplikowanych procesów mentalnych tkwiących w głębokich pokładach umysłu, wartościach, przekonaniach, doświadczeniach oraz płytszych emocjonalnych zachowaniach, pieniądze potrzebują zwykłego prostego zarządzania. Dobrej organizacji.

Podsumowanie II

Stwierdzam mimo, że to dopiero początek mojego wyzwania, że pieniądze zaczynają się mnie trzymać, bo w każdym miesiącu od rozpoczęcia wyzwania(z wyrzeczeniami), ale odkładam po £500, co przez 3 miesiące dało mi wpływ na konto £1500! To coś znaczy.

Tak więc odpowiadając na pytanie: Czy pieniądze się mnie trzymają?

Myślę, że mogę powiedzieć, że pieniądze zaczęły się mnie słuchać od kiedy:

1. Trenuję OPANOWANIE to znaczy zaczęłam opanowywać siebie, swoje emocje i myśli o kupowaniu

2. Zrobiłam organizację pieniędzy, konkretny plan. Tak zwane: mówię im gdzie mają pójść na każde 10 dni i miesiąc a nie, one sobie wędrują gdzie chcą.

So far so good…

A czy Ciebie się pieniądze trzymają?

dominika