Filozofia kaizen – strategia małych kroków w oszczędzaniu

Filozofia Kaizen – strategia małych kroków w oszczędzaniu

Kaizen (jap. 改善, pisane znakami kanji ); oznacza poprawę, polepszenie, zmianę na lepsze.

Kaizen oznacza japońską filozofię biznesową (sposób postępowania) ustawicznego polepszania, poprawiania procesu zarządzania i produkcji na wszystkich jego szczeblach.

W myśl filozofii kaizen, jakość sprowadza się do zmiany stylu życia – niekończącego się procesu ulepszania. Jej podstawową regułą jest ciągłe zaangażowanie pracowników na wszystkich szczeblach oraz chęć do ustawicznego podnoszenia jakości firmy i produktu. Polega to na włączeniu procesu myślowego na każdym etapie produkcji. Jest odpowiedzią na zautomatyzowane, tradycyjne podejście do produkcji masowej, które eliminuje potrzebę świadomej oceny wykonywanego zadania. – Wikipedia
Kaizen to prosta japońska strategia do osiągania celów biznesowych i życiowych.

bogaty słoik

Ja i moje książki w wieku 15 lat

Miałam 15 lat jak na obozie 18 letni chłopak z którym graliśmy razem w drużynie w siatkówkę powiedział mi, że ze mną rozmawia się jak z bardzo dojrzałą osobą. To był pierwszy moment w moim życiu kiedy uświadomiłam sobie, że mój światopogląd był faktycznie w tak młodym wieku mocno skonstruowany.

Mądre wychowanie zawdzięczam między innymi mojej o sześć lat starszej siostrze Justynie, która była dla mnie wtedy absolutnym wzorem i idolem. Pamiętam, że jako nastolatka jeździłam do niej do Hamburga, gdzie mieszkała i siedziałam razem z nią oraz jej znajomymi przysłuchując się absolutnie fantastycznym dyskusjom na temat ich życia, zainteresowań i związków. Od Justyny dostałam pierwsze książki Alberta Camus i Franza Kafki, oglądałam ambitne kino i słuchałam alternatywnej muzyki.

W liceum hotelarskim, za szkołą na papierosie, poznawałam najciekawsze towarzystwo z którym po szkole również budowałam swoją tożsamość.
Przesiadywaliśmy w klubie bilardowym dyskutując i kształtując nasze przekonania i światopogląd.

W wieku 16 lat powiedziałam mojej mamie, że będę jeździć na jogę do Kosakowa i do tej pory się dziwię, że nie pojechała nigdy ze mną, żeby sprawdzić co tam jest grane. Naturalnie nic złego. Ćwiczyliśmy kosmiczne asany, ale też uczyliśmy się oddychać, wyciszać, dyskutowaliśmy dużo na temat świadomego życia, ochrony środowiska, zdrowego stylu życia, gotowaliśmy razem pyszne wegetariańskie posiłki. Pożyczaliśmy sobie pierwsze tłumaczone na język polski książki o psychologii, podświadomości czy medytacji, których wtedy nie można było tak łatwo kupić w Empik’u.

W mojej torbie do liceum było zaledwie kilka zeszytów i może jedna książka do towaroznawstwa a reszta to ciekawsze książki od znajomych i zeszyt do moich osobistych notatek. Tak w każdym razie budowała się moja tożsamość. W dyskusjach z przyjaciółmi, w podróżach, filmach i ciekawych książkach.

Ja i moje książki w wieku 20 lat

Jak miałam 20 lat i byłam w ciąży z Klaudią to zamieszkałam w Kaer Morhen trenując i podziwiając Geralda w całej sadze Wiedźmina, Sapkowskiego a z Dawidem podróżowałam daleko do niebezpiecznego Mordoru będąć jedną z drużyny pierścienia, Tolkiena.

W czasie gdy Klaudia buszowała w piaskownicy w parku na Kamiennej Górze a malutki Dawid spał w wózku, postanowiłam przygotować się do roli mamy i kupiłam w Empik’u pierwszą w moim życiu książkę psychologiczno-coachingową “jak mówić, żeby dzieci nas słuchały” A. Faber i E. Mazlish. To było dwadzieścia lat temu i było moim zdaniem absolutną rewolucją w podejściu do dziecka.

Wspieranie mocnych stron, skupianie się na talentach, chwalenie i odpowiednie zadawanie pytań ukształtowało nasze relacje. Nie zawsze łagodziło konflikt między nimi samymi czy nami, ale zdecydowanie poprawiało komunikację. Myślę, że też dlatego nasza rodzina była i jest ze sobą tak zżyta i bliska.

Ja i moje książki w wieku 25 lat

filozofia kaizen

Pracowałam wtedy w Gdyni na etacie i przychodził do naszego biura kolega z agencji nieruchomości, który pasjonował się nieruchomościami, kupował mieszkania na inwestycje i robił szkolenie MBA w Warszawie. Był bardzo interesującym człowiekiem i lubiłam z nim rozmawiać w wolnej chwili. Któregoś dnia przyniósł mi książkę “Bogaty ojciec, biedny ojciec” R.Kiyosaki i powiedział, że muszę ją przeczytać.

Siedziałam z nią dwa wieczory do rana i wtedy pojechałam z książkami z nurtu rozwoju biznesu i samorozwoju bo zamarzyło się osiągnąć niezależność finansową poprzez zbudowanie przychodu pasywnego z biznesu.

Trafiały mi w ręce książki o inwestowaniu kobiet w siebie i na przyszłość, wszystkie na temat działalności gospodarczej, marketingu, sprzedaży, psychologii biznesu, ale żadna nie nauczyła mnie oszczędzać i opanować podstawowego budżetu firmowego ani domowego.

Zrobiłam nawet darmowy kurs online “Pieniądze biorą się z głowy” którego notatki wykopałam ostatnio z kartonu w garażu. Ale ciężko sięgać wyżej bez elementarnej wiedzy na temat prostego zarządzania finansami firmowymi i osobistymi. Biznes otworzyłam, ale oszczędzać się nie nauczyłam.

Ja i moje książki w wieku 30 lat +

Z Bartkiem spotkaliśmy się prawie 11 lat temu i nie mogliśmy się nagadać na temat naszych wspólnych pasji i zainteresowań. Jak pierwszy raz spotkaliśmy się na kawie i okazało się, że czytamy te same książki to dyskusjom dosłownie nie było końca.

Byliśmy pełni marzeń i energii do osiągania swoich celów. Idealnie się razem dopasowaliśmy. On był managerem u dealera samochodów w Gdyni a ja w tym czasie rozkręcałam w tym samym mieście moje studio urody. Bartek zmotywował mnie, że zdecydowałam się pójść na wymarzone studia psychologii biznesu na kierunku zarządzanie i marketing w Wyższej Szkole Administracji i Biznesu w Gdyni.

Czytałam książki B.Tracy o efektywnym zarządzaniu, biografie japońskich i amerykańskich biznesmenów, wszystkie książki o nowoczesnym zarządzaniu, marketingu, psychologii biznesu, caochingu i rozwoju osobistym jakie były dostępne w uczelnianej bibliotece i w Empik’u.

Moja domowa biblioteczka zapełniała się fantastycznymi książkami a moja głowa wiedzą.

Czytałam od pierwszego wydania magazyn “Coaching” i wszystko to, co wydawało mi się intersujące wprowadzałam do swojego rozwoju osobistego.
Niestety nie miałam wtedy pieniędzy żeby zrobić kurs coachingowy, który kosztował wtedy majątek. Wzięłam udział w konkursie zorganizowanym przez magazyn “Coaching” i dostałam się do finału, ale nie udało mi się zdobyć głównej nagrody jaką był darmowy kurs coachingowy u Macieja Bennewicza w Warszawie o wartości 10 tysięcy złotych! :/
To oczywiście nie powstrzymało mnie przed dalszą nauką i zgłębianiem tego fascynującego tematu, ale finalnie nie rozwinęło zawodowo.

Zrobiłam później kilka szkoleń dla klientek mojej przyjaciółki, z zakresu osiągania swoich celów właśnie z wykorzystaniem filozofii kazien i kilka sesji indywidualnych, ale niedługo potem zdecydowałam się wyjechać z Polski, więc nie udało się rozwinąć tego marzenia.

W tym czasie mieliśmy też z 15letnią Klaudią niezłe rodzinne wyzwanie, żeby okiełznać jej nastoletni wiek i próbowaliśmy znaleźć sposób na komunikację oraz pomóc jej odnaleźć siebie w tym trudnym okresie.

Książkę Kaizen kupiłam mojej Klaudii w prezencie.

Przeczytałam ją najpierw sama i spadłam z krzesła. Tam znalazłam rozwiązanie jak “obejść system” swojego własnego umysłu na drodze do osiągania swoich celów. Klaudia do tej pory książki nie przeczytała, ale to jest jedna z książek, które odmieniły moje życie.
Drugą książką, która dosłownie w tym samym czasie wpadła mi w ręce i idealnie uzupełniła “Kaizen” na jeszcze głębszym poziomie to “Opanuj swój wewnętrzny głos” Blair’a Singera. Ale dzisiaj będzie o filozofii Kaizen.

Kaizen – Jak mały krok może zmienić Twoje życie

Książkę dr Roberta Maurera “Filozofia Kaizen – Jak mały krok może zmienić Twoje życie” z podtytułem : “na palcach, bez gwałtownych ruchów, spokojnie i delikatnie” kupiłam Klaudii 8 lat temu w 2010 roku.

Wspominałam kiedyś, że uwielbiam pisać i bazgrać po książkach, podkreślać i zostawiać komentarze na marginesach. Na pierwszej wolnej przestrzeni każdej mojej książki zawsze zapisuję datę zakupu i krótką historię powodów dlaczego mnie zainteresowała, jakie mam oczekiwania, jak się w danym momencie czuję, albo gdzie w życiu w danym momencie jestem. Fajnie się do tego wraca po kilku latach, otwierając starą książkę pamiętając jakie uczucia temu towarzyszyły.

Kaizen bogaty słoik

Filozofia Kaizen jest tak prosta, że aż zabawna.

Teraz filozofia kaizen jest bardzo popularna i wszędzie można o niej usłyszeć lub przeczytać, ale wtedy była dla mnie psychologicznym Graal’em.

Jak to jest, że jedni ludzie odnoszą sukcesy a innym się nie udaje? Jak zacząć coś czego nie można zacząć? w jaki sposób wystartować, żeby wytrwać do mety? Jak dokonać trwałej zmiany, zacząć oszczędzać i pojechać na wymarzone wakacje? Jak wziąć się w garść, zacząć spisywać wydatki i regularnie je kontrolować?

Pierwsza myśl jest nawet ekscytująca, natomiast zaraz za nią podąża każda możliwa wymówka.
To nie jest takie proste…próbowałam już tyle razy…nie mam kiedy, jestem za bardzo zajęta…po co oszczędzać jak zawsze i tak coś wywali budżet?

I być może jesteś osobą tak jak ja i lubisz rewolucję. Ostre cięcie, szybka decyzja i już jesteś w blokach startowych. Ale są takie obszary obowiązków, które nawet ja odwlekam jak mogę, żeby się tylko tam nie zapuszczać.

W moim przypadku bardzo często dzieje się tak z powodu braku wiedzy jak technicznie sobie z czymś poradzić. Po prostu nie wiem jak coś zrobić. Czasem ze strachu przed porażką, bo jak poświęcę miesiąc lub dwa a potem nic z tego nie wyjdzie, to po co czas marnować? Często dlatego, że nie ma z czego oszczędzać a poza tym to i tak coś zawsze wywala budżet w kosmos. A gdyby nawet, to jeszcze nie wiadomo jak długo trzeba czekać na efekty.

Ja niestety nie należę do osób cierpliwych…Ale filozofia kaizen trafia w moją osobistą, bliską mi filozofię prostoty i minimalizmu.

filozofia kaize bogaty słoik

Prostota i sukces kaizen polega na minimalizacji:

1. wielkie marzenie zamieniam na mniejszy cel
2. cel zamieniam na mniejsze zadanie
3. zadanie zamieniam na mniejszy krok
4. krok zamieniam na jeszcze mniejszy kroczek
5. mały kroczek zamieniam na najmniejszy możliwy kroczuniek
6. i robię ten mini kroczunieczek.

Kaizen a oszczędzanie

Tak było z moim oszczędzaniem. Jak pomyślałam sobie, że nie wiem nawet od czego zacząć, gdzie jest wogóle początek…to odpuszczałam.
Myślę, że czasem trzymamy takiego trupa w szafie i boimy się otworzyć, żeby się nie okazało…no właśnie?

Co mogłoby się okazać?
Każdy ma co innego w wyobraźni, ale jedno wydaje się złudnie pewne. Lepiej tej szafy nie otwierać. Przynajmniej na razie.

Są osoby, które nie otwierają listów albo e-maili z banku, żeby się nie okazało na jakim są minusie. A strach; czy mały czy wielki, czy prawdziwy czy grubo przesadzony jest zawsze finalnie bardziej destrukcyjny niż akt odwagi i podjęcie wyzwania.

Długi, zwlekanie z opłatami, brak świadomości co się dzieje na koncie albo w portfelu przynosi więcej stresu i problemów niż ostre cięcie, krótki ból i poprawę zdrowia. Nie sądzisz?
Ignorujemy problem tak długo, aż jesteśmy zmuszeni zadziałać a wtedy stojąc pod ścianą nie mamy wyjścia jak tylko dokonać rewolucji.

Kaizen a rewolucja

Rewolucja nie jest jedynym rozwiązaniem problemu i łatwiej jest zrobić pierwszy krok wcześniej jako że stres nie sprzyja kreatywnemu myśleniu i znalezieniu rozwiązania.

Rewolucja czyli wielki krok, jest jak rozpoczęcie maratonu na full power speed bez treningu, przygotowania, mądrego i strategicznego rozłożenia sił. Wkładamy kalosze i tak jak stoimy stratujemy jak rakieta, ale po 500 metrach nie możemy złapać oddechu i często nie docieramy nawet do pierwszego zakrętu.
Ja jestem krótkodystansowa dlatego tak trudno było mi się zmobilizować do treningu, żeby zacząć finansowy maraton.

Kaizen to filozofia małych kroków.

kaizen bogaty soik

To podział zadania na kawałki i jeszcze mniejsze kawałeczki.
Rewolucja i kaizen to dwie strategie do wprowadzania zmian. Podczas gdy rewolucja wymaga szokujących, drastycznych i radykalnych zmian, kaizen pomaga wprowadzić je lekko, umiarkowanie i na tyle delikatnie, że nie wywoła naturalnego oporu do zmian.

Filozofia kaizen jest genialna do osiągania sukcesów osobistych
A ta interesuje mnie najbardziej. Zaadoptowanie technik do własnej sytuacji. O planowaniu według wykresu Gantta pisałam w zeszłym tygodniu tutaj również aplikując złożony proces na proste planowanie własnych celów.

Czy wygospodarowanie jednej godziny dziennie to według ciebie dużo, żeby poświęcić na opiekę nad swoimi finansami?
Ok, a jedna minuta dziennie? Czy to też dużo, żeby rozpocząć oszczędzanie?

Czujesz różnicę w nastawieniu? Czy jedna godzina dziennie wywołuje natychmiastowe zniechęcenie i wewnętrzny opór? A co z jedną minutą? Jaką reakcję wywołuje jedna minuta? Może pojawiło się zainteresowanie, wewnętrzna zgoda? Czujesz tą różnicę?

Drobne kroki pozwalają umysłowi ludzkiemu ominąć lęk blokujący nas do zmiany bez wysiłku, bez wymówek, bez usprawiedliwiania, że nie wiem, że zacznę jutro albo od poniedziałku.

Kaizen -recepta na zmianę.

Myśl o poświęceniu godziny dziennie, żeby rozpocząć oszczędzanie może być przerażająca i skutecznie odstraszająca ale myśl tylko o jednej minucie jest na tyle mała, że jest w stanie poruszyć do działania.

Biologia mózgu
Lęk przed zmianą jest głęboko zakorzeniony w naszym mózgu.
3 obszary mózgu:
1. mózg gadzi (pień mózgu) odpowiedzialny za bicie serca
2. mózg ssaczy (śródmózgowie) zarządza emocjami, reakcją “walczę, uciekam” w poczuciu zagrożenia
3. kora mózgowa gdzie powstają racjonalne myśli i twórczość

Mózg racjonalny podpowiada, że przecież chciałam i powinnam oszczędzać żeby mieć luz psychiczny i nie martwić się o pieniądze, ale mimo to nie potrafię się powstrzymać przed zakupem kolejnej pary butów.
Kiedy pragnę zmiany lecz czuję blokady, to za nimi stoi malutki obszar w mózgu ssaczym zwany ciałem migdałowatym.

Ciało migdałowate pierwotnie kontroluje mechanizm alarmowy mózgu, reakcję “walcz lub uciekaj” w poczuciu bezpośredniego zagrożenia.
Zatrzymane zostaje racjonalne i twórcze myślenie, aby dokonać instynktownej reakcji ciała. Dlatego instynktownie; tak jak nasi przodkowie, albo bierzemy nogi za pas, albo zaciskamy dzidy w dłoniach i szykujemy się do walki z niedźwiedziem. Z tym, że dzikim niedźwiedziem w naszych czasach będzie budżet domowy i stan naszych finansów.

ALARM!!!

filozofia kazien bogaty słoik

Odpowiedzialne za ALARM w mózgu do natychmiastowej reakcji jest właśnie ciało migdałowate. Alarm instynktownie włącza się za każdym razem gdy chcemy zerwać z nałogiem lub wprowadzić do naszego życia jakąkolwiek zmianę.

Alarm wyłącza dostęp do twórczego myślenia I nawet jeśli jesteśmy świadomi, że oszczędzanie jest logiczne I potrzebne to mózg automatycznie tą świadomość wyłącza zastępując pierwotną reakcją ”uciekaj, walcz”.
Mózg jest tak skonstruowany, że każde nowe wyzwanie traktuje jako zagrożenie strefy bezpieczeństwa, nawet jeśli jest dla nas destrukcja.

Umysł łączy zmianę/wyzwanie ze stresem, bo narusza stabilny komfort status quo i niejako chroni nas przed podjęciem wyzwania, przed czymś nowym, przed nieznanym, co może stanowić zagrożenie naszego bezpiecznego NIC nierobienia. Można przyjąć, że mózg stara się nas ochronić przed podjęciem działania żebyśmy nie narazili się na porażkę, nie ulegli wypadkowi, destrukcji i zachowali bezpieczne życie.

Tym samym mechanizm mózgu próbując nas chronić przed zagrożeniem, jednocześnie nie pozwala nam wykonać żadnego działania wychodzącego poza naszą strefę bezpiecznego/ komfortu.
Dlatego tak skutecznie sami, często nieświadomie sabotujemy każdą zmianę, którą chcielibyśmy w naszym życiu wprowadzić. Ciekawe prawda?

Jak wyłączyć ALARM???

Ja jestem typem entuzjastki życiowej i ryzykantki więc odnalazłam w sobie sposób na przekształcenie problemu w ekscytację. Traktuję każdy problem jako wyzwanie i czasem nie mogę się doczekać, żeby coś zacząć. Jestem fanką “zaczynania”.

Moją słabością jest wytrwałość do końca projektu bo jestem z natury niecierpliwa, ale rozpoczynanie kocham najbardziej. Uwielbiam ten moment kiedy zaczyna mi serce szybciej bić na myśl o skonstruowaniu czegoś nowego od samego początku. Moją reakcją jest “walka” czyli stawienie czoła wyzwaniu i zrobienie pierwszego kroku.

Kiedy czegoś nie rozumiem, coś mnie nie interesuje lub nie mam żadnej wiedzy na jakiś temat, to czuję jak włącza mi się syrena ALARMOWA. Alarm spowodowany jest moim niechętnym nastawieniem. A wtedy zwlekam i często odpuszczam. Nie podejmuję działania więc moją reakcją jest naturalna, pierwotna “ucieczka”.

Duży cel/ Duży krok powoduje lęk i strach włączając w mózgu ALARM. To sprawia, że uciekam i finalnie ponoszę porażkę.

Mały cel/Mały krok omija lęk i strach wyłączając w mózgu ALARM. To sprawia, że spokojnie wykonuje mały krok i odnoszę sukces!

Mój sukces Kaizen

Finanse zawsze były takim tematem. Nie umiałam oszczędzać, nie wiedziałam od czego zacząć i nie miałam żadnej motywacji ani ekscytacji żeby się za nie zabrać.
Ale filozofia kaizen pomogła mi w końcu uporać się i z tym obszarem mojego koła jakości życia. Sprytnie, bez stresu, po cichu i na palcach wyłączyłam alarm oraz spokojnie zaczęłam oszczędzać i osiągać moje cele finansowe.

Na dzień dzisiejszy mam oszczędzone na koncie £3500 i czuję się bardzo komfortowo. Paradoksalnie wyszłam ze strefy komfortu, żeby stworzyć sobie strefę komfortu. Mam też ciekawe plany na rozwój bogatego słoika, które mnie ekscytują i są moją aktualna pasją. Jestem absolutnie pewna, że metodą kaizen uda mi się je osiągnąć.
Czy ten temat jest dla ciebie interesujący? Zostało jeszcze sporo ciekawych szczegółów:

  • Jak myśleć małymi pytaniami? np. jak myślę, że mogę dziś zmniejszyć minimalnie debet na karcie kredytowej
    W jaki sposób podejmować małe działania? np. jaka jedna mała rzecz może mi pomóc zmniejszyć rachunek na zakupach
    Jak małymi sposobami rozwiązywać duże problemy? np. jak spokojnie usiąść do swoich finansów i zbudować budżet skrojony na swoją miarę
    w jaki sposób małymi nawykami osiągnąć cel? np. jak poświęcając minutę- budować godzinę
    Jak mały moment może doprowadzić do wielkich osiągnięć? np. jak spokojne skupienie uwagi na tu i teraz kieruje na spokojne tam i później

Czy myślisz, tylko tak naprawdę, że coś małego może mieć moc pokonania czegoś dużego? Udało się to kiedyś Tobie? Napisz mi proszę o tym.

Do następnego spotkania w części drugiej
dominika