Rok bez kupowania – czyli jak mam przetrwać w jednej parze jeans?

Po głębokiej analizie obecnej sytuacji diagnoza nie pozostawia złudzeń. Przewlekle chora. Potrzebny rok bez kupowania 

– „Siostro, skalpel…Mimo poważnego zabiegu pacjentka musi zostać przytomna! Jeszcze się szamocze na stole i wierzga nogami próbując powstrzymać niezbędne pierwsze cięcie, ale wie również, że potem musi wytrzymać kolejne i kolejne. Aż do uzdrowienia umysłu i… portfela”. Czy rok bez kupowania wystarczy?

Uleczenie moich finansów planowałam już dawno temu, natomiast zawsze „coś” stawało mi na drodze. Jak już udało mi się odłożyć trochę kasy na koncie to zawsze coś rąbnęło w domu. Jakaś pralka, zmywarka, sprężarka w aucie albo dziura w zębie. Albo ktoś z rodziny przysłał zaproszenie na ślub.

Próbowałam startować w „zawodach” oszczędzania parę razy, ale dostawałam zadyszki  zaraz po starcie i nie dobiegłam do mety ani razu. Może dlatego, że jako sportowiec zawsze wolałam krótkie dystanse a nie maratony.

Szybki start, sto metrów na maxa i wygrana. Niestety oszczędzanie to dyscyplina zdecydowanie długodystansowa.

Finanse to jest jeden z obszarów na moim kole wartości życia, który jako ostatni potrzebuje mojej opieki i gruntownej naprawy.

Nie mam się czym pochwalić, nie jestem mistrzem oszczędzania, ani teoretykiem, ani ekspertem w tej dziedzinie i nie znam się na finansach. Do tego matematyka przyprawia mnie o ciarki na karku a z ekonomii to rozumiem tylko „eko”.

Jestem świadoma swoich słabości, pewnego rodzaju perfekcjonizmu i ambicji tworzenia wszystkiego najlepiej. Ciągłego przekonania, że powinnam być lepsza zanim coś zacznę, że powinnam się jeszcze się czegoś nauczyć, coś przeczytać, pomyśleć…

Dlatego, mimo, że według mnie powinnam się lepiej przygotować do pisania bloga; zaczynam. Jestem z siebie bardzo dumna, bo całą stronę internetową bloga zbudowałam od podstaw samodzielnie. A nie było to łatwe, co może potwierdzić cała moja rodzinka.

Ponieważ nie występuję w roli eksperta tylko praktyka i będę śledzić swoje własne myśli, kroki oraz działania; nie mam tremy, tylko ciekawość, jak mi się to wszystko uda. Jestem bardzo podekscytowana i nie mogę się doczekać przyszłej wiosny.

JAK” to zrobię jest według mnie ważniejsze niż CO” zrobię, bo wszyscy wiemy co zrobić ale rzadko, jak to konkretnie zrobić.

Dlaczego myślę, że teraz mi się uda wystartować i wytrwać do mety?

Bo z szacunkiem uznałam opanowanie jako potężną cechę pełną mądrości, siły, spokoju, równowagi i przewagi. I nie zawaham się tej przewagi użyć.

P.s Jak konkretnie zamierzam to zrobić, opiszę Tobie w następnym artykule. 

dominika