Sofa story

Historia zaczyna się…

Historia zaczyna się u mojej przyjaciółki Joanny, kiedy herbatkowego, zimowego wieczora zapytałam ją jak radzi sobie z pieniędzmi bo ona je zawsze ma a ja ich ciągle nie ogarniam.

Fantastyczna, energiczna, radosna, doskonale zorganizowana, odważna, mądra i piękna kobieta. Pracowałyśmy kiedyś razem w Gdyni, ale ona wyjechała na wyspę spełniać swoje marzenia a ja zajęłam się swoim biznesem. 

Ja; równie radosna heheh, ale żyjąca od wypłaty do wypłaty, bez cienia oszczędności licząc na to, że w nadchodzącym miesiącu nie wykończy budżetu jakiś duży, niespodziewany wydatek.

W Londynie

W Londynie rozmawiałyśmy o tym trzy lata temu, ale wydało mi się to wtedy jakąś wiedzą tajemną, dostępną tylko dla tych bardzo zdeterminowanych i dużo zarabiających „finansistów domowych”.

Herbata nie zdążyła ostygnąć a ja znałam jej cały plan oszczędzania i nie wiedzieć kiedy, ona wiedziała gdzie ja popełniam wszystkie podstawowe błędy finansowo – budżetowe.

Pod wpływem emocji zaproponowałam, żeby Joanna została moją osobistą kontrolerką i zabrałam się ochoczo do przygotowań. I wtedy nie miałam pojęcia na co się porywam, bo temat okazał się gigantyczny. Wiedziałam, że będzie mi potrzebny kalendarz, szczegółowe bieżące notatki, planery, zapisywanie cyferek, dat i sum. Wszystkiego przecież człowiek nie spamięta.

Pomyślałam wtedy, że zamiast tonąć w stosach zapisanych kartek i paragonów; których pewnie i tak nie byłabym w stanie znaleźć; może by tak wszystko dokumentować elektronicznie i udostępniać Joannie na bieżąco do wglądu.

I automatycznie kolejną myślą było stworzenie bloga w celu uporządkowania tego całego budżetowego bałaganu i jednocześnie publiczne oświadczenie, które ma motywować mnie do systematyczności.

Blog śledczy

Będę bieżąco będę zdawała relację (również w social mediach) i publikowała swoje wrażenia, notatki i zdjęcia. Będę mogła z dnia na dzień śledzić postępy moich zmagań i dzielić się z Tobą poprzez blog.

Wierzę, że sukcesami. Ale fuck’apami pewnie też. Jak szczerze to szczerze…

Tak więc blog będzie formą warsztatu na moim żywym organizmie.

Siostro, sklapel

dominika