Ukryta miliarderka. Wonna I de Jong.

Gdzie jest ukryta miliarderka? Kim jest Wonna I de Jong?

Kilka lat temu natknęłam się na wywiad z Wonna I de Jong, która na początku lat 80 jako młoda dziewczyna podążając za swoimi kolorowymi marzeniami wyrwała się z biednego kraju do Szwecji i tam (…) stała się jedną z najbogatrzych kobiet obracającą nieruchomościami. Jej majątek szacuje się na około miliard koron (ponad 400 mln złotych). Należy do niej ponad 850 apartamentów, 100 budynków komercyjnych, 100 hektarów lasów, prywatne jeziora, wyspy i grunty oraz korona jej imperium, XVII- wieczny zamek Yxtaholm.

Słyszałaś kiedyś o niej? Wonna I de Jong? 

Jej panieńskie imię i nazwisko to Iwona Koziatek. Kraj z którego pochodzi to Polska, a miasto w którym się wychowała to Przasnysz. Pierwsze pieniądze zarobiła jako sześciolatka sprzedając warzywa z rodzinnej działki do pobliskiego sklepiku. Jako nastoletnia dziewczyna sprzedała swoje ciuchy na wycieczce szkolnej w ZSRR, gdzie kilka lat później wróciła organizując regularny handel.

Doskonała piątkowa uczennica, bardzo grzeczna, kulturalna, elegancko ubrana. Jak sama mówi o sobie; nigdy nie chodziła w jeansach (???!!!)

Wybór

Po świetnie zdanej maturze staje przed wyborem: handel zagraniczny, ślub z lokalnym kandytatem i ryzykowne zaproszenie od znajomego ze Szwecji. Kupuje bilet na prom w jedną stronę. Zmienia imię z Iwona na Wonna I.

I tu pojawia się to, co kryło się w nawiasie. Nieudany związek, ciąża, biedna dzielnica dla emigrantów i kompletny brak środków do życia. Dzień za dniem na zasiłkach, samotność w obcym kraju, bezradność i blade marzenia pozostające ledwo cieniem nasyconych pragnień o lepszym życiu. Blade kolory marzeń były jednak na tyle żywe, żeby się pozwoliły jej się poddać.

Po kilku latach drobnego handlu Wonna zaczyna budować swoją niezależność finansową. Bardzo ciężko pracuje oszczędzając każdą koronę i po kilku latach kupuje pierwsze mieszkanie. W dwa lata je remontuje i sprzedaje z sześciokrotnym zyskiem!

Ukryta miliarderka

Niewątpliwie historia Iwony Koziatek jest jak z historia z amerykańskiego filmu. Pełna ryzyka, wyrzeczeń, trudnych doświadczeń, bolesnych potknięć, dramatów osobistych ale również jest to historia ogromnych sukcesów, osiągnięcia wyznaczonych celów, ponadprzeciętnej determinacji i spełnienia najskrytszych marzeń. XVII wieczny zamek Wonny I de Jong kupiony pod Sztokholmem jest wisienką na torcie jej dziewczęcych marzeń.

ukryta miliarderka

Historia naszej rodaczki jest niezwykle ciekawa i efekt jej pracy bez żadnych wątpliwości imponujący. Ale nie to zrobiło na mnie największe wrażenie!

To, co mnie najbardziej zafascynowało, to udział Wonna I de Jong w szwedzkim programie telewizyjnym “Ukryty milioner” o którym pisze się najmniej.

Założenia były takie, że Wonna rezygnuje ze swojej 800 metrowej willi, i jako pracownik socjalny z europy wschodniej wprowadza się na tydzień do bloku w ubogiej dzielnicy i musi utrzymać się w realnych warunkach za najniższy zasiłek przyznawany bezrobotnym, żyjąc pośród nich w bliskim konakcie.

250 koron na tydzień to jest równowartość około 120 polskich złotych. Dla porównania jedno piwo w restauracji w Sztokholmie kosztuje połowę tego budżetu!

A ona nie dość, że się utrzymała, to jeszcze zaoszczędziła połowę tej kwoty!

Jak sama opisuje to w wywiadzie dla Wyborcza.pl, jadła najtańsze owoce z targowiska i jajka, bo jedno jajko kosztowało tylko koronę. Szczegóły artykułu w ramach bezpłatnego dostępu znajdziesz tu

Jakie przekonania, nawyki czy mentalność trzeba posiadać, żeby wypracować, wytrenować i zrealizować skuteczne mechanizmy zarządzania pieniędzmi? Dbania o nie?

Jak to jest, że biednemu nie starcza a bogaty z tej samej kwoty jeszcze potrafi odłożyć.

To jest dla mnie zagadka.  Fenomenem jest dla mnie w tym wypadku mikro mini nano skala tego zjawiska. Bo tu nie chodziło o to, że ona odkładała “górkę” z wysokich zarobków. Tylko, że odkładała mimo wszystko.

Jak się dzieli to się mnoży

Wonna chętnie dzieli się swoim przepisem na sukces. Uczestniczy w spotkaniach ze studentami w Stockholm School of Economics, organizuje konferencje obecnie poświęcone głównie równouprawnieniu w biznesie. Szwedzkie media informowały niedawno, że pracuje nad programem telewizyjnym, który miałby promować kobiety biznesu. Wonna planuje wydać książkę na podstawie swojej historii i marzy o utworzeniu dwóch szkół. Dla zdolnych producentów filmowych oraz dla młodych muzyków. „Nie lubię słyszeć, że jestem już na szczycie. Zawsze chce czegoś więcej. Trzeba marzyć i realizować swoje marzenia” – mówi Wonna I.

Pieniądze, bogactwo, sukces, spełnione marzenia. Szara rzeczywistość, zazdrość, zawiść, made in Poland.

Jakkolwiek według mnie monumentalny, ociekający złotem, przerysowany i przesłodzony bogatym kiczem wizerunek Wonny I de Jong może być dyskusyjny, to efektu nie można nie zauważyć, nie można odmówić i nie można nie docenić.

W wielu artykułach prasowych określa się życiorys Wonny I, jako bajkę o kopciuszku. Moim zdaniem jedynym wspólnym mianownikiem może być tu MARZENIE, ale cała reszta to słabe porównanie. Na ile pamiętam bajkę to idąc tym tropem, jedyne co kopciuszek zrobiła, to podjęła decyzję żeby ruszyć …, wymknęła się cichaczem z chaty na imprezę i poderwała najlepszą partię w mieście. Tu historia kopciuszka się urywa. Kończy tam, gdzie na ogół normalne życie dopiero zaczyna.

Wonna I, na swój sukces zapracowała samodzielnie.

Przeczytałam sporo opini i komentarzy pod artykułami na polskich portalach robiąc research i nie chcę kontynuować tutaj wątku oceny naszej rodaczki, bo nie to jest celem mojego zainteresowania tą wyjątkową bussinesswoman z polskimi korzeniami.

Zafascynowała mnie jej postawa w programie, adaptacja do trudnych warunków schodząc bądź co bądź na inny poziom życia, chęć podjęcia wyzwania, empatia w stosunku do realnych uczestników programu oraz oczywiście fakt, że z niewielkiego budżetu połowę dodatkowo potrafiła zaoszczędzić!

Nadzieja

Osobiście żyję tylko nadzieją, że jako Polacy jesteśmy z niej dumni i potrafimy to przyznać oddychając spokojnie i miarowo. Że czytając to, szczęka się rozluźnia, gardło uwalnia się od poczucia zatkania i na naszych ustach pojawia się lekki uśmiech.

Kiedyś tak myślałam, że łatwość zgromadzenia jaiejś gotówki zależy mimo wszystko od dobrej sytuacji finansowej. Że sensownie odkładać pieniądze mogą tylko ci, którzy mają bardzo dobre dochody. Bo co ja tam niby mogę z tą moją pensją?

Kiedyś naprawdę tak myślałam i nigdy nie oszczędzałam pieniędzy. Moje “kiedyś” to było jeszcze parę miesięcy temu.

Latem zeszłego roku poważnie zaczęłam myśleć o swojej sytuacji i edukacji finansowej. Jesienią podjęłam męską…wróć! – kobiecą decyzję, żeby zacząć oszczędzać. Zaczęłam bardzo dużo czytać i intensywnie się uczyć. Wiosną założyłam bloga i rozpoczęłam moje osobiste wyzwanie dominika’s money challenge. Latem – tego roku mam realizujący się plan, konkretny budżet i oszczędności rosnące na koncie. Ale powiem Ci że czuję, że mam jeszcze coś. Mentalność oszczędzacza.

I nie piszę tego w żadnym kontekście do historii i sukcesu Wonny I. To nie jest moja bajka, to nie są moje pragnienia i nie moje marzenia.

Ale to jest wdzięczność i pokora, którą myślę że mamy obie.

A ty? Myślisz, że oszczędzanie lub łatwość zgromadzenia większej gotówki zależy mimo wszystko od dobrej sytuacji finansowej w której trzeba się znaleźć? Że zależy od wysokich zarobków lub jakiegoś życiowego farta? Czy nadal tak sądzisz? Napisz, bo jestem bardzo ciekawa

dominika